Urlop nad morzem

morze, jeziora, góry, Polska

Tadeusz Drewa

15 maj 2012r.

DREWA Majq wdzięk prymitywnego rękodzieła Na imię ma Tadeusz, mieszka w Kartuzach, z zawodu jest rzeźnikiem, a z zamiłowania ostatnim już chyba na Kaszubach ludowym burszty-niarzem. Ale nie pierwszym w swej rodzinie. Obróbką kopalnego bursztynu, bryłek wyoranych na polu lub znajdowanych przy wydobywaniu gliny, zajmował się już dziad Tadeusza, zmarły w latach dwudziestych, Antoni, rolnik z Miechucina. Prosta broszka, ustnik do cygar, które zostały po dziadku, mają barwę ciemnomiodową. Nieco tylko jaśniejsza jest piękna bursztynowa tabakiera (rzadkość!) wykonanaprzez ojca Tadeusza, Józefa, kołodzieja z Bielaw koło Szarłaty. Józef Drewa, zmarły w 1970 roku, rzeźbił również ciekawie w drewnie i wykonywał ta-bakiery z rogu bydlęcego (patrz ROGARSTWO). Aż do ostatka, to jest do osiemdziesiątego czwartego roku życia. Broszki, naszyjniki, kolczyki roboty Tadeusza Drewy są jeszcze jasne, mlecznożółte, bursztyn kopalny bowiem nabiera barwy dopiero z biegiem lat. Biżuteria kartuskiego bursztyniarza, chociaż znacznie skromniejsza od tej ze sklepów „Cepelii'.', wykonywanej przy pomocy najróżniejszych skomplikowanych szlifierek i obrabiarek, ma wdzięk prymitywnego rękodzieła. Jej największym walorem jest to, że powstaje dzisiaj nie inaczej jak kiedyś, że podstawowymi narzędziami, którymi posługuje się Tadeusz Drewa, są piłka do przycinania bryłek bursztynu, ręczny pilnik do ich szlifowania, kawałek szkła do wygładzania i ręczne wiertło dorobienia dziurek w koralikach.

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

wczasy, kartuzy, bielawy, bursztyniarz